Długo i szczęśliwie, czyli o fotografii ślubnej
| Jak to się robi? |
W minioną sobotę byłem na ślubie przyjaciół i jednocześnie byłem tam w roli fotografa. Muszę powiedzieć, że to był wyjątkowy ślub i natchnął mnie do napisania tego właśnie tekstu. A wiem o czym mówię, bo ślubów z racji zawodu widziałem dużo. Gdyby wszystkie śluby były takie jak ten, to praca fotografa ślubnego byłaby dużo lżejsza. A jest to praca ciężka, ale tym napiszę dalej.
Zacznę od tego, dlaczego ten ślub był wyjątkowy. Główna przyczyna to oczywiście sami Młodzi. Gołym okiem było widać ich prawdziwe szczęście. Biło ono od nich z taką siłą, że radość i wspaniałe samopoczucie udzielało się chyba wszystkim.

Muszę też przyznać, że również ksiądz sprawił się świetnie. Nie było sztywno, jak w większości przypadków. Kazanie w pewnej chwili zamieniło się w rozmowę z Młodymi, co znacznie rozluźniło atmosferę. Młodzi przysięgając stali przodem do siebie (uwierz mi: często pary stoją przodem do księdza - to chore) i był porządny pierwszy „legalny” pocałunek i towarzyszące mu gromkie brawa. A potem Piękny i Bestia odjechali... Ale niezbyt daleko. Przecież było jeszcze wesele i atrakcji ciąg dalszy. Gorące tango na początek, a potem odczyty, przemówienia, podziękowania, prezentacje. Wszystko to jednak przesycone szczerą radością i szczęściem. Naprawdę miło było to wszystko zatrzymywać na zdjęciach.
No dobra, ale to w końcu jest Poradnik Fotografa, więc napiszę jeszcze coś o samej fotografii ślubnej. Jak już wspomniałem na początku, fotografowanie ślubów to ciężka i w dodatku odpowiedzialna praca. Dlaczego? Fotograf musi zapisać w fotografiach chwile wyjątkowe, których powtórzyć się nie da. Jeśli fotografujesz na ślubach, to wiesz o czym piszę, jeśli nie, to wyobraź sobie, że musisz być przez kilkanaście godzin w ruchu, w pełnej koncentracji. Nie możesz przegapić żadnej ważnej chwili, musisz być wszędzie i przewidywać każdy ruch młodej pary i gości. Musisz wiedzieć kto jest kim i kogo nie wolno Ci pominąć na zdjęciach. Obsługę aparatu i technikę fotografowania musisz mieć opanowaną do perfekcji, tak, aby nie myśleć podczas zmian ustawień aparatu, tylko działać, a uwagę mieć cały czas skupioną na wydarzeniach i mieć oczy dookoła głowy. Do tego wydatki na sprzęt, który musi być niezawodny. Najlepiej mieć dwa aparaty. Każdy posłuży Ci góra dwa lata. Najlepiej wymieniać je na nowe przemiennie, wtedy raz w roku trzeba kupić tylko jedną nową „puszkę”. Jeśli zaoszczędzisz na obiektywie, to niestety będzie się to szybko mściło. Przy pracy zawodowej tanie obiektywy, nawet jeśli są świetne optycznie, rozpadają się od ilości pracy.
Na zakończenie kilka porad praktycznych:
- porozmawiaj wcześniej z księdzem i nie zapomnij o zaświadczeniu o ukończeniu kursu fotografów liturgicznych,
- sprawdź wcześniej czy twoje buty przypadkiem nie piszczą na posadzce w kościele,
- wyglądaj elegancko, ale bez przesady - nie możesz być lepiej ubrany niż nowożeńcy,
- podczas ceremonii staraj się być niezauważalny na tyle, na ile to możliwe,
- fotografując w kościele pamiętaj, aby lampa błyskowa nie był głównym źródłem światła,
- pamiętaj, aby zmienić czułość matrycy wchodząc do budynków lub z nich wychodząc,
- bądź tam, gdzie trzeba, przed czasem i bądź gotowy na wszystko,
- nie daj się pożreć rutynie,
- uczyń pracę w stresie swoim przyjacielem,
- jeśli nie jesteś głównym fotografem imprezy, nie wchodź w drogę wynajętemu zawodowcowi i nie rób mu konkurencji. Daj mu uczciwie zapracować na chleb.
Jeśli nie wiesz dlaczego wymieniłem takie, a nie inne punkty, to nie bierz się w ogóle za fotografowanie ślubów :)





