Czas strumieni w fotografii
| Jak to się robi? |
Czas strumieni w fotografii trochę już przeminął. Pamiętam jak kilka, a może już kilkanaście, lat temu był straszny bum na rozmazane strumienie. Tej fascynacji uległem również ja i przy każdej możliwej okazji biegałem ze statywem wzdłuż górskich strumieni i robiłem zdjęcia podobne do poniższego.
Jedyny techniczny problem przy robieniu takich zdjęć to uzyskanie odpowiedniego czasu naświetlania. Żeby woda zamieniła się w smugi, zdjęcie musi być naświetlane przez kilka sekund. Aby wydłużyć czas, można zmniejszyć czułość ISO, zmniejszyć otwór przesłony albo założyć na obiektyw szary, neutralny filtr fotograficzny, o którym pisałem przy okazji burzy. Jeżeli zdjęcie będzie robione w dzień, to prawdopodobnie trzeba będzie zastosować wszystkie trzy metody jednocześnie. Tego rodzaju zdjęcia można robić tylko i wyłącznie z użyciem statywu i najlepiej w bezwietrznych miejscach. Ruch gałęzi lub innych elementów w kadrze mógłby zepsuć efekt. Jeżeli uda się osiągnąć czas naświetlania rzędu 5 - 8 sekund, to cała reszta to już tylko kwestia wyczucia kompozycji.
A co jeżeli nie mamy statywu, a chcemy sfotografować ciekawie płynącą wodę. Oto przykład zastosowania różnych parametrów ekspozycji.
Wodospad we wrocławskim Ogrodzie Japońskim sfotografowałem na dwa sposoby. Pierwsze zdjęcie zdecydowałem się zrobić na czasie 1/30 sekundy. Aby otrzymać taki czas naświetlania przy czułości ISO 100, musiałem użyć przesłony f/7,1. Czas 30 pozwolił mi na zrobienie zdjęcia "z ręki" i jednoczesne uzyskanie efektu rozmycia wody.

Drugie zdjęcie zrobiłem tak, aby ruch wody "zamrozić". Potrzebny był do tego czas 1/2000 sekundy. Aby uzyskać taki czas, musiałem podnieść czułość do ISO 800 i otworzyć przesłonę do f/2,8. Efekt poniżej.

Pośrednie czasy naświetlania (np.: 1/100, 1/200) w tym wypadku nie zdałyby egzaminu. Woda była na tyle szybka, że na zdjęciu wyszłaby poruszona w niewielkim stopniu, co nie dałoby jeszcze efektu ruchu, a jedynie wrażenie braku ostrości. A czy wybrać znaczne poruszenie czy "zamrożenie", to już tylko kwestia gustu.




